Czego uczyło nas w tym sezonie pastwisko?
„Paście ochotnie, nie pod przymusem” (1 Piotra 5,2). Z tym słowem Piotra weszliśmy w szósty sezon Szkoły Serce Pasterza i nieśliśmy je przez trzy wypasy, od majowej zieleni po sierpniowe pastwiska. Pytaliśmy, czy do pasienia potrzebna jest ochota. Czy można paść z przymusu? Co robić, kiedy ochoty brakuje? Odpowiedzi szukaliśmy przede wszystkim w tekstach Starego i Nowego Testamentu oraz w relacji z naszym Arcypasterzem Jezusem. A potem tam, gdzie zawsze. Na pastwisku.
Każdy wypas zaczynaliśmy od słów, które wypowiedział Jezus w rozmowie z Piotrem: „Paś owieczki moje, paś baranki moje” w Jana 21 rozdziale.
Odkrywaliśmy hebrajskie słowo ra’ah, które pojawia się w Starym Testamencie aż 138 razy i znaczy paść, doglądać, karmić. W innych formach tego samego słowa kryje się coś jeszcze, co zaskakuje wielu nas: przebywać z kimś, być towarzyszem, być bliskim przyjacielem.
Bóg, który przedstawia się jako Pasterz ( hebr.Roe) Pasterz, przychodzi do nas jak towarzysz i przyjaciel. Pasienie zaczyna się od bycia razem.
Greckie słowo dotyczące pasienia ( grec. poimaino) prowadziło nas dalej. Ono mieści w sobie całą relację pasterską. Pasterz prowadzi owczarnię z bliska. Karmi i wie, kiedy i gdzie idą. Bierze odpowiedzialność za wzrost, chroni przed zagrożeniem i pilnuje granic pastwiska. Żyje pośród stada, na jego wysokości.
W niektórych przekładach słowo „paść” zamieniono na „kierować”. Na pastwisku szybko widać, ile w takiej zamianie słowa ginie z prawdziwego znaczenia słowa paś…
Uczyliśmy się czterech sposobów, w jakie pasterz służy.
- Rozpoznaje potrzeby
- Tworzy warunki do wzrostu
- Pomaga usuwać przeszkody
- Pozostaje w relacji, obecny i dostępny
Patrzyliśmy, jak robią to nasi pasterze przy stadzie, i za każdym razem rozpoznawaliśmy w tym serce Dobrego Pasterza.
Pasienie to wspólna droga miłości
Odkrywaliśmy, że obraz pasienia to przede wszystkim wspólna droga troski i miłości. Ktoś idzie z tymi, których mu powierzono, z troską o jego dobro i o wspólny cel. Ta droga wymaga decyzji, troski i oddania. Ma swoje role, zakres i granice, ma też wolność i harmonię. Bez miłości nie ma pasienia. Potrzebujemy miłości Pana, którą tylko On ma do swojego kościoła. Bez napełnienia Jego miłością nasze starania nie będą wystarczające. Nie można paść bez Jego miłości do owiec.
Podczas drogi przez pastwiska rozmawialiśmy też o trudnościach. O zranionych pasterzach z Księgi Zachariasza, którzy postanowili, że nie będą już paść. O zmęczeniu, które znał sam Jezus, kiedy usiadł przy studni. Jego słowa „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i odpocznijcie trochę” (Mk 6,31) brzmiały na pastwisku bardzo konkretnie. Odpoczynek pasącego też należy do pasienia. Odpoczynek jest częścią służby.
Ezechiel pisze o owcach, które tratują pastwisko i mącą wodę tym, które przyjdą po nich (Ez 34,17-19). Rozpychanie się bokami, niezadowolenie i postawa „mało mi” potrafią wyrosnąć w każdym stadzie, także w kościele. Ocenianie, jak kto się pasie, Pan zostawia sobie.
Pytanie sezonu wracało na każdym postoju: skąd brać ochotę, żeby paść? Coraz wyraźniej widzieliśmy, że rodzi się ona tam, gdzie pasący najpierw sam pozwala się paść Arcypasterzowi.
Kto idzie przed nami?
W tym sezonie odbyły się trzy otwarte grupy Szkoły Serce Pasterza, w maju, czerwcu i sierpniu. W każdej było od 12 do 16 osób z różnych kościołów i wspólnot w Polsce. Oprócz nich na pastwiska przyjeżdżały też grupy zamknięte, liderzy z poszczególnych kościołów i wspólnot. Każda owczarnia była inna. Arcypasterz najlepiej komponuje swoje stado.
W dniach 15-18 maja uczestniczyła w Szkole Serce Pasterza grupa początkująca. Dla większości uczestników było to pierwsze spotkanie z żywym stadem i prawdziwymi pasterzami. Poznaliśmy się wcześniej na dwóch spotkaniach online, więc do Soblówki nie przyjeżdżali obcy ludzie.
Zaczęliśmy od odpowiedzi na pytania: Kim jest Bóg jako Pasterz?. Prowadził nas Psalm 139: „Z tyłu i z przodu otoczyłeś mnie i położyłeś na mnie rękę swoją” (Ps 139,5). Na pastwisku ten werset stał się mapą, która pomogła nam zobaczyć lepiej służbę – której wynikiem jest przywództwo. Pasterz prowadzi z czterech stron i jednocześnie nigdy nie jest w kilku miejscach równocześnie!
Kiedy pasterz prowadzi z przodu, idzie razem z pierwszym polem stada, wybiera drogę i pastwisko, ale również słucha potrzeb stada. Z tyłu wspiera, i przygląda się temu jak droga wpływa na owczarnię. Kiedy i dlaczego ktoś słabnie albo zostaje w tyle? Z boku towarzyszy, idzie obok i zna tempo stada, widzi efekty. A w końcu jest pośród nich, tak blisko, że owce znają jego głos. 4 sposoby prowadzenia: prowadzę, wspieram, towarzyszę, jestem. Tak pasie Dobry Pasterz. Tak może paść każdy, kogo posłał do swojej owczarni.
Po trzech dniach słowa o Dobrym Pasterzu Jezusie i o Bogu Pasterzu Izraela przestały być tylko znanym obrazem. Nabrały kształtu, zapachu i ciężaru.
Kto pasie pasterzy?
Od 25 do 28 czerwca gościliśmy grupę otwartą. Przyjechały małżeństwa pastorskie i liderzy służb z różnych kościołów i wspólnot. Na co dzień to oni pasą innych. Tutaj mogli przez chwilę pozwolić się paść. Rozmawialiśmy o powołaniach pasterskich i wyzwaniach, które stoją w trakcie tej drogi.
Rozmawialiśmy o pasterskich powołaniach i przywództwie służebnym według obietnicy z Księgi Jeremiasza: „Dam wam pasterzy według mego serca, którzy będą was paśli rozumnie i mądrze” (Jr 3,15). Patrzyliśmy, jak pasterz idzie przy stadzie, na jego wysokości.
Co robić, gdy ochota zgaśnie?
W dniach 25-28 sierpnia spotkali się absolwenci wyjazdów z lat 2021-2025. Ta grupa znała już stado, pasterzy i rytm dnia. Mogliśmy więc wejść głębiej.
Rozmawialiśmy szczerze o tym, co trudne w pasieniu. O zmęczeniu i presji oczekiwań. O ranach pasących i o owcach, które potrafią zadeptać pastwisko. Ci, którzy służą od wielu lat wiedzą, jak to jest, kiedy ochota gaśnie, a służba trwa dalej.
Dla wielu był to powrót na znane pastwisko po roku albo kilku latach, tym razem z pytaniami, które przyniosła codzienna służba.
Co zabrali ze sobą uczestnicy?
Swoimi doświadczeniami podzielili się też liderzy z kilku wspólnot. Ania przyjechała na Serce Pasterza po raz drugi. Za pierwszym razem była na Redyku, tym razem na wypasie.
„To, co biorę z tego wyjazdu najbardziej, to metafory funkcjonowania z ludźmi. Pasterze i owce budują ze sobą więź, a owce budują relacje między sobą. Do mojej służby biorę to, co najcenniejsze: owca leczy się w stadzie. Człowiekowi potrzebna jest społeczność, żeby był zdrowy i równomiernie się rozwijał. Biorę też to, jak ważne jest miejsce pasterza, osoby prowadzącej. Raz idzie z przodu stada, raz z boku jako towarzysz, a raz z tyłu, patrząc, jak kroczą owce”. Ania
„Na Sercu Pasterza zobaczyłem, że Kościół jest wielką, cudowną owczarnią. Czuwa nad nią wszechmogący Pasterz. Dba o każdą owcę i zawsze daje jej nowe pastwisko, zieloną trawę, a nawet smakołyki: jabłka, gruszki i śliwki. Ogarnia to wszystko, czuwa nad wszystkim i dba o bezpieczeństwo. Po prostu jest Arcypasterzem. W mojej służbie postaram się pamiętać, że owca jest zawsze najważniejsza. Jej dobro jest bardzo ważne. Chcę ją chronić, wspierać i prowadzić”. Bartek
„To był dla mnie niesamowity, budujący czas. Mogłem wczuć się w pasterza i zobaczyć, jak to jest naprawdę opiekować się owcami. Mogłem też przybliżyć się do Pasterza, którym jest mój Ojciec w niebie. To był czas budowania głębokich relacji, niesamowitych rozważań i przebywania w naturze z owcami i z dobrymi ludźmi”.
Michał i Sebastian
„Nie przypuszczałam, że obserwacja pracy pasterza i życia stada stanie się tak poruszającą lekcją duchową. Słowa o Jezusie jako Dobrym Pasterzu przestały być jedynie znanym fragmentem Biblii, a stały się czymś żywym i namacalnym. Zobaczyłam człowieka odważnego i odpowiedzialnego, który zna swoje owce i czuwa nad ich bezpieczeństwem. Nie prowadzi ich siłą, lecz każdego dnia cierpliwie buduje z nimi relację opartą na zaufaniu. To doświadczenie na nowo rozpaliło we mnie pragnienie, by słuchać Jego głosu, ufać Mu i podążać za Nim każdego dnia”.
Marysia
Czy Arcypasterz zaprasza cię na pastwisko?
Szósty sezon zamyka Redyk Jesienny, 15-18 października 2026. To dwa intensywne dni drogi ze stadem i pasterzami, od 18 do 22 kilometrów dziennie. Jeśli czujesz, że Arcypasterz zaprasza cię na pastwisko, zajrzyj do zakładki Serce Pasterza na sercepasterza.pl.
Znajdziesz tam plan dnia, długość tras i szczegóły organizacyjne. Możesz też zaprosić nas z grupą zamkniętą liderów z twojego kościoła lub wspólnoty.
A pytanie o ochotę do bycia pasterzem? Zabierz je ze sobą. Na pastwisku odpowiada się na nie najlepiej.