Być jak Pasterz. Można śmiało napisać, że postać pasterza od wieków była stawiana za przykład wszystkim chrześcijańskim liderom. Ten kierunek bardzo konkretnie i bezpośrednio wskazał uczniom sam Jezus.
Jak zaczęła się wspólna droga Jezusa z uczniami?
Jezus najpierw powołał do roli swoich uczniów pięciu rybaków – ludzi, których uwaga naturalnie kierowała się ku „masom i kilogramom”, ku efektywności i wynikowi. Powołał ich jednak po to, by stali się kimś innym:
- ludźmi stawiającymi na pierwszym miejscu każdą pojedynczą osobę
- którzy nikogo nie chcą zgubić
- którzy potrafią prowadzić zarówno pojedynczego człowieka, jak i całą wspólnotę
Później, już po zmartwychwstaniu Jezusa, to samo wezwanie przybrało nową formę. Jezus powierzył Piotrowi zadanie pasterza owiec mówiąc: „paś owce moje” (J 21,15-17). Piotr wszedł na ścieżkę od rybaka, który liczy i gromadzi, do pasterza, który zna każdą owcę po imieniu. To piękna droga, którą Jezus wyznaczył wszystkim swoim naśladowcom.
To droga, która wymaga metamorfozy serca, myślenia i sposobu życia.
Rybak i pasterz patrzą na tę samą rzeczywistość zupełnie inaczej
Rybak liczy w sieciach, w zaciągu, w wyniku dnia. Jego praca kończy się w chwili połowu, a to, co złowione, staje się liczbą, statystyką, wynikiem. Pasterz nie liczy w ten sposób. On zna każdą owcę z osobna, rozpoznaje ją po chodzie, po głosie, po zwyczajach. Wie, kiedy kuleje, kiedy się oddaliła od stada, kiedy potrzebuje więcej uwagi niż pozostałe. Rybak przychodzi po zdobycz. Pasterz wyrusza w drogę, ale też zostaje z trzodą na stałe, dzień i noc, w słońcu i w deszczu.
To rozróżnienie jest kluczowe dla każdego, kto służy ludziom. Lider z mentalnością rybaka mierzy sukces liczbą osób w kościele, na kursie, w programie. Lider z sercem pasterza mierzy sukces tym, czy żadna owca nie została poza stadem lub jeszcze do niego nie trafiła.
Pierwsze podejście nie jest złe samo w sobie, bo Kościół potrzebuje też odwagi rybaka, który wypływa na głębię i szuka nowych ludzi. Problem pojawia się wtedy, gdy lider zatrzymuje się na etapie rybaka i nigdy nie dojrzewa do roli pasterza, gdy po połowie nie potrafi już zaopiekować się tym, co złowił.
Ta przemiana nie dokonuje się sama. Potrzebny jest czas, doświadczenie i konkretne starcie się z rzeczywistością, w której nie da się prowadzić stada z bezpiecznej odległości.
Piotr, zanim usłyszał słowa „paś owce moje”, musiał najpierw doświadczyć własnej słabości, zaparcia się Jezusa, upokorzenia. Dopiero wtedy był gotowy na to, by z rybaka stać się pasterzem.
Podobnie każdy lider potrzebuje momentu, w którym rozpada się jego dotychczasowe, wynikowe myślenie o prowadzeniu ludzi i rodzi się w nim coś nowego: gotowość do towarzyszenia, do cierpliwości, do bycia blisko, nawet gdy nie widać natychmiastowego rezultatu.
Warto pamiętać, że w Biblii to właśnie pasterze, a nie wojownicy czy stratedzy, stawali się największymi królami.
Dawid, zanim został namaszczony na króla Izraela, całymi dniami pilnował owiec swojego ojca na polach Betlejem (1 Sm 16). To tam, w samotności, na pustkowiu, nauczył się czujności, odpowiedzialności za słabszych i odwagi, by stanąć w obronie stada przed lwem i niedźwiedziem, zanim jeszcze stanął w obronie narodu przed Goliatem. Gdy później pisał Psalm 23, „Pan jest moim pasterzem”, pisał go jako ktoś, kto dobrze wiedział, co znaczy prowadzić, karmić i osłaniać. Jego rządy, mimo wszystkich upadków, były wyznaczane tym samym instynktem, który miał jako chłopiec pilnujący owiec: instynktem obecności, a nie tylko rozkazywania z dystansu.
Prorok Ezechiel poszedł jeszcze dalej i powiązał to bezpośrednio z obietnicą Mesjasza. Zapowiedział czas, w którym Bóg sam stanie się pasterzem swojego ludu i ustanowi nad nim jednego pasterza z rodu Dawida (Ez 34,23).
To dlatego Jezus, nazywany „Synem Dawida”, mówiąc o sobie jako o Dobrym Pasterzu, nie sięgał po przypadkową metaforę, lecz świadomie wpisywał się w tę samą, długą tradycję: prawdziwy król przewodzi jak pasterz, z obecnością, znajomością każdej owcy z osobna i gotowością, by oddać za nie życie. To jest wzór przywództwa, do którego wciąż wracamy: przewodnictwo i przywództwo, które przede wszystkim najpierw służy, zanim zacznie prowadzić i oczekiwać.
Mijają lata, a przykład Dobrego Pasterza wciąż dotyka i inspiruje ludzi na całym świecie, w tym również nas, liderów. Ten przykład dotyka szczególnie tych spośród nas, których powołanie jest ściśle pasterskie.
To czas, by odnowić namaszczenia i powołania pasterskie w kościołach. To czas, aby rozwijać to podejście, to serce, ten sposób myślenia. To czas, aby liderzy-słudzy na nowo poznali Jezusa jako Pasterza.
Galeria zdjęć








Przeczytaj jak wyglądają tematy, które z wami omawiamy podczas Szkoły Serce Pasterza
- Powołania pasterskie. Jak stajesz się sługą?
- Co oznacza w służbie przykład „bycia jak pasterz”?
- Wartości i priorytety w powołaniach pasterskich. Miłość, troska, wolność i współodpowiedzialność za stado.
- Jak rozpoznać styl służenia „paś owieczki moje„?
- Jak rozpoznawać potrzeby różnych grup i przy tym nie zapominać o sobie?
- Symbole związane z pasterzami w Starym i Nowym Testamencie.
- Małe i wielkie zadania przed którymi staje pasterz. Jakie cele stawia sobie i tym, którym przewodzi?
- Rodzaje ścieżek pasterskich. Tworzenie drogi i prowadzenie innych
- Przewodnictwo i przywództwo w formowaniu się wspólnot – na przykładzie pracy pasterzy biblijnych.
- Jak różnicować prowadzenie w zależności od potrzeb i możliwości, różnych okoliczności wobec których staje pasterz i stado każdego dnia.
- Jak przewodzić, aby wytworzyć odpowiedzialność, zaangażowanie, samoregulację bez kontroli?
- Narzędzia pasterzy takie jak: kije, laski pasterskie
- Ubiór pasterza
- Znaczeniu bramy i budowa owczarni
- Oddawanie życia i dobra znajomość owiec
- Sposoby leczenia chorych owiec
- Wykorzystanie hal, roślin, lasów jako metafory karmienia owiec
- Wsparcie różnych pomocników ( zespół współpracowników)
- Przyprowadzaniem obcych owiec do stada
- Szukanie owiec zaginionych i straconych
- Przebaczanie sobie i innym